Przejdź do treści

Cyryl Ratajski, Mowy 1922–1928 · nr 42

Przy wręczeniu pierwszej nagrody literackiej stołecznego miasta Poznania Romanowi Dmowskiemu

W druku: PRZY WRĘCZENIU PIERWSZEJ NAGRODY LITERACKIEJ STOŁECZNEGO MIASTA POZNANIA ROMANOWI DMOWSKIEMU. W SALI ODRODZENIA RATUSZA. 6. XII. 1927 ROKU.

Data
6 grudnia 1927
Miejsce
Poznań, Sala Odrodzenia Ratusza
Okazja
Wręczenie Romanowi Dmowskiemu pierwszej nagrody literackiej miasta Poznania
Strony
s. 202–206 · skan (s. 215–219 pliku)
Język
polski

Kontekst

Nagrodę literacką stołecznego miasta Poznania ustanowiono w 1927 r. po inicjatywach środowiska literackiego; przewodniczył komitetowi nagrody prezydent miasta. Na pierwszym posiedzeniu 4 listopada 1927 r. komitet rozważał kandydatury m.in. Stanisława Przybyszewskiego i Romana Dmowskiego, a w głosowaniu wybrał Dmowskiego. Dmowski mieszkał w Poznaniu od lipca 1920 r., a od grudnia 1921 r. w Chludowie pod Poznaniem. Wybór wywołał polemiki prasowe w Poznaniu i poza nim.

Źródła kontekstu (1)
  1. Jacek Biesiada, Dzieje nagrody literackiej miasta Poznania w dwudziestoleciu międzywojennym, 2006 (tekst: https://pressto.amu.edu.pl/index.php/e/article/download/15423/15188) (dostęp 2026-11-03)

O czym mówi

Ratajski wita Dmowskiego jako budowniczego państwa i wskazuje na jego podpis pod Traktatem Wersalskim obok podpisu Paderewskiego, zastrzegając, że nie jest powołany do oceny jego zasług politycznych. Stwierdza, że przed wojną nikt w Polsce nie przewidział tak trafnie późniejszych wydarzeń ani nie trwał tak uparcie na stanowisku, że Polska nie będzie prawdziwa bez ziem zachodnich. Mówi, że Wielkopolska zawdzięcza Dmowskiemu w znacznej, a może przeważającej mierze odzyskanie ojcowizny, i że osiadł on wśród Wielkopolan. Podkreśla wpływ jego dzieł, zwłaszcza „Myśli nowoczesnego Polaka”, na młodzież. Porównuje go do dawnych pisarzy, którzy nie dożyli spełnienia swych pragnień. Wita go jako pierwszego laureata poznańskiego.

Osoby: Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Andrzej Frycz Modrzewski, Staszic, Kołłątaj, Adam Czartoryski, Karol Libelt

Tekst mowy

Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.

Czcigodny Panie Laureacie! Szanowni Panowie!

Dziewięć lat mija od czasu odzyskania niepodległości, dziewięć lat szczęścia wolności, dziewięć lat twórczej, radosnej pracy około odrodzenia narodu. Przełomowy ten okres w życiu narodu polskiego, tak jest brzemienny w wypadki dziejowego znaczenia, żeśmy, przytłoczeni wrażeniami dokonującego się z zawrotną szybkością tworzenia państwa, prawie już zatracili świadomość tego, jak ogromne walory polityczne, gospodarcze, kulturalne zyskaliśmy przez traktat wersalski, i komu to wszystko, czem się dziś radujemy, zawdzięczamy. Z prawdziwem zadowoleniem i niekłamanem

uczuciem dumy i radości witam w prastarym naszym ratuszu dostojnego naszego Gościa p. Romana Dmowskiego, jako Budowniczego Państwa naszego, jako tego Przedstawiciela Narodu Polskiego, którego podpis błyszczy zasługą — obok imienia Ignacego Paderewskiego — na traktacie wersalskim, na tej metryce naszej Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie jestem powołany aby przedstawić Panom zasługi Dostojnego Gościa naszego, jako polityka i męża stanu. Uczynią to z pewnością z perspektywy odpowiedniej, mając sąd niezamącony swarem walk politycznych, historycy swoi i obcy, sumiennie i uczciwie. Jeśli chodzi o sąd współczesnych, to wydał go naród, nadając Mu najwyższe odznaczenia i powierzając najwięcej odpowiedzialne urzędy. Jedno tylko niechaj mi wolno na tem miejscu stwierdzić, jako rzecz niewątpliwą. Nie było przed wojną w Polsce poza Tobą, Czcigodny Panie, męża, któryby z taką wiarą niezachwianą, taką intuicją przenikliwą, był przewidywał wypadki, które się rozegrały później czasu wielkiej wojny, nie było polityka w Polsce, któryby z takim uporem trwał na swem stanowisku, że Polski nie będzie prawdziwej,

jeśli do niej nie będą włączone ziemie zachodnie. Dla tego to Wielkopolska odruchowo z tak szczerą wdzięcznością odnosi się do Ciebie, Dostojny Panie; dla tego też choć kolebka Twoja nie stała w Wielkopolsce, przecież zespoliłeś się najściślej z nami duchowo i osiadłeś wśród nas ku naszej dumie i chwale. Wiemy dobrze, że, jeśli mogliśmy przed dziewięciu laty z tego prastarego ratusza strącić pogardliwie zawieszoną nad orłem naszym koronę cesarską, jeśli mogliśmy objąć w prawe posiadanie i władanie ukochaną ojcowiznę naszą, to w znacznej, a może przeważającej mierze zawdzięczamy to Twojemu, Czcigodny Panie, działaniu, — Twojej myśli głębokiej, Twojej nieugiętej woli.

I Twoim dziełom literackim.

Dzieła Twoje wyprowadziły na kilkanaście lat przed wojną — naród niewolny, ociemniały, na jasne szlaki myśli państwowej. — W czasie, gdy ludzi rozważnych brał lęk myśleć o niepodległości, a tylko iskierki wolności tliły się niewidzialne w niewielu sercach co gorętszej młodzieży, Tyś ćwierć wieku temu w „Myślach nowoczesnego Polaka“ wytknął młodzieży drogę ku zrealizowaniu ideału niepodległości.

Twojemi hasłami karmiona, młodzież ta dojrzała do pełni działania i w sam raz, w męskiej powadze myśli i obywatelskiej odwadze czynu, weszła w przełomowy czas wielkiej wojny, stając się walnym czynnikiem państwowotwórczym odradzającej się Ojczyzny. Licznemi dziełami swemi z zakresu piśmiennictwa politycznego, odznaczającemi się trafnością przewidywań, dobitną wyrazistością, ścisłością przewodu logicznego, realizmem w ujęciu zagadnień życiowych, stanąłeś w szeregu najwybitniejszych myślicieli polskich. A górujesz nad wszystkimi tem, że dzieła Twoje odniosły sukces zupełny, skoro dożyłeś tej pociechy, że myśl Twoja oblokła się w żywe ciało i stała się rzeczywistością, przez wszystkich nas ukochaną.

Andrzej Frycz — Modrzewski, Staszic czy Kołłątaj, Adam Czartoryski czy Karol Libelt, — nie doczekali się spełnienia pragnień swych i zamierzeń. Tyś, Czcigodny Panie, szczęśliwszy od przodków swych po piórze; patrzysz własnemi oczyma, jak siejba Twoja wzrosła, dojrzała i przyniosła plon obfity, jednocząc wszech naród polski na trwałych podstawach w zjednoczonej na wieki, mocarnej Rzeczypospolitej

Polskiej. Niech to poczucie dokonania wielkich rzeczy będzie Ci szczęściem dozgonnem i prowadzi Cię nadal na promiennej drodze prawdy i piękna do pełnej niezawisłości ducha, mimo odmęty walk przyziemnych.

Bądź nam pozdrowiony, Mistrzu słowa i czynu, jako wielki obywatel i wielki pisarz. Bądź nam pozdrowiony, jako pierwszy laureat poznański, pewien serdecznej wdzięczności naszej i trwałej pamięci.

Uwagi

W spisie treści: „I Nagrody Literackiej Stoł. Miasta Poznania”.

Jak cytować

Cyryl Ratajski, „Przy wręczeniu pierwszej nagrody literackiej stołecznego miasta Poznania Romanowi Dmowskiemu” (6. 12. 1927 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 202–206; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/42-1927-12-06-przy-wreczeniu-pierwszej-nagrody-literackiej-stolecznego/.

Wszystkie mowy · Czytelnia