Przy obchodzie 150 rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych
W druku: PRZY OBCHODZIE 150 ROCZNICY NIEPODLEGŁOŚCI STANÓW ZJEDNOCZONYCH. 4. VII. 1926 ROKU.
- Data
- 4 lipca 1926
- Miejsce
- Poznań, Park Wilsona (dawny Ogród Botaniczny na Łazarzu)
- Okazja
- Obchód 150. rocznicy deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych
- Strony
- s. 140–144 · skan (s. 153–157 pliku)
- Język
- polski
Kontekst
Uroczystość odbyła się 4 lipca 1926 r. w 150. rocznicę ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych, w obecności delegata ministra pełnomocnego USA, pierwszego sekretarza poselstwa. Według „Kroniki Miasta Poznania” tego dnia przemianowano dotychczasowy Ogród Botaniczny na Łazarzu na park imienia Wilsona, a Magistrat ufundował głaz z brązową tablicą (wykonał ją Kazimierz Ruciński); Ratajski przemawiał o godz. 10.30, a honory oddała kompania 57 pułku piechoty. Część opracowań podaje, że park przemianowano już w 1925 r., przy założeniu nowego ogrodu botanicznego przy ul. Dąbrowskiego.
Źródła kontekstu (3)
- Lazarz.pl, W Parku Wilsona stanął głaz – powrócił po blisko 100 latach i będzie upamiętniać ogród botaniczny (cytuje „Kronikę Miasta Poznania” nr 3/88) (dostęp 2026-11-03)
- Palmiarnia Poznańska, Historia Parku Wilsona (dostęp 2026-11-03)
- Wikipedia, Park Wilsona w Poznaniu (dostęp 2026-11-03)
O czym mówi
Ratajski wyraża podziw dla Stanów Zjednoczonych i dziękuje delegatowi amerykańskiemu. Przypomina udział Lafayette’a, Kościuszki i Pułaskiego w walce o niepodległość Ameryki oraz udział Ameryki w wielkiej wojnie. Wskazuje na orędzie Wilsona z 8 stycznia 1918 r. jako podstawę Traktatu Wersalskiego i mówi o pomocy Amerykanów dla polskich dzieci po wojnie oraz o niespłaconym długu wdzięczności. Oddaje cześć Wilsonowi i wskazuje na polny głaz jako znak pamięci. Wzywa do naśladowania cnót obywatelskich Amerykanów i kończy okrzykiem na cześć Stanów Zjednoczonych i prezydenta Coolidge’a.
Osoby: Woodrow Wilson, Jerzy Waszyngton, Lafayette, Kościuszko, Pułaski, Stetson (minister), Hibbard (sekretarz poselstwa), Coolidge
Tekst mowy
Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.
Szanowni Państwo!
Święcąc 150-tą rocznicę ogłoszenia sławnej deklaracji niepodległościowej 13 angielskich kolonij Północnej Ameryki w dniu 4. lipca 1776 roku szczęśliwy jestem, że mam zaszczyt imieniem społeczeństwa poznańskiego dać wyraz głębokiej czci i szczerego podziwu dla wielkiej, potężnej Rzeczypospolitej Stanów Zjednoczonych Ameryki, składając serdeczne podziękowanie Panu Ministrowi Stetsonowi za to, że był łaskaw wydelegować na tę uroczystość zastępcę swego w osobie pierwszego sekretarza poselstwa, czcigodnego Pana Hibbard. Witam Cię Panie Delegacie z uczuciem radosnej wdzięczności jako przedstawiciela narodu wielkiego i wielkodusznego, którego potęgę i szlachetność uznaje świat cały, a ceni przedewszystkiem naród
polski, skoro wolność jego wyrosła z pnia amerykańskiego drzewa wolności.
Rozpamiętując pierwociny Waszej niepodległości, Wasze kilkoletnie bohaterskie walki o niezawisłość polityczną, ze wzruszeniem i czcią wymawiamy imię wielkiego Waszego wodza Jerzego Waszyngtona, z szacunkiem niezmiernym rozczytujemy się o tem morzu krwi i ofiary, poniesionej przez przodków Waszych na ołtarzu ojczyzny. A już duma wzniosła rozpiera nasze piersi, gdy wspominamy o tem, że pod sztandarami Waszemi walczyli przedstawiciele tych narodów, których nigdy nie zabrakło tam, gdzie bój toczył się o wolność. Francja i Polska słały Wam swoich obrońców, — Lafayetta, Kościuszkę, Pułaskiego, przypieczętowując wspólnie przelaną krwią wspólność ideałów i zawierając wieczne przymierze ducha, prężącego się do wolności obywatelskiej i poszanowania godności osobistej. Ta wspólność ideałów przejawiła się w ostatnich latach w gigantycznych zapasach narodów na polach Francji, gdzie dzielne wojska amerykańskie w sam czas podparły omdlałe z nadmiernego wysiłku ramię żołnierza francuskiego, a ochotnik polski w miarę sił stanął w obronie
odwiecznych praw ludzkości, walcząc obok wojsk ludów sprzymierzonych za wolność narodów ujarzmionych. Bez czynnego współudziału narodu amerykańskiego w światowej wojnie nie byłoby na świecie sprawiedliwości, nie byłoby wolności, nie byłoby Polski niezawisłej. To też wdzięczność narodu polskiego dla wielkiej Republiki amerykańskiej jest bez granic. Spłacić jej w dzisiejszych ciężkich warunkach politycznych i gospodarczych nie umiemy; musimy dług niespłacony przekazać potomnym, ucząc dzieci swoje, ile Polska zawdzięcza wspaniałomyślności narodu amerykańskiego. Ukochanem na zawsze, najgłębiej w naszej pamięci wrytem pozostanie u nas imię wielkiego prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona. Jego to wiekopomne orędzie, wygłoszone dnia 8. stycznia 1918 roku na kongresie waszyngtońskim, zwiastowało nam niezawisłość polityczną z wolnym i bezpiecznym dostępem do morza, stając się podstawą Traktatu Wersalskiego, tej »magna charta« niepodległości naszej Ojczyzny. Wilson, jako naczelnik narodu amerykańskiego jest twórcą wolnej zjednoczonej Polski i imię jego jaśnieć będzie na widnokręgu dziejów narodu naszego jako gwiazda
pierwszorzędnej jasności. Do niego przedewszystkiem biją wdzięczne serca nasze w tem wielkiem święcie narodu amerykańskiego. Nie mamy jeszcze dostatku na to, aby mu stawić pomnik ze spiżu czy marmuru. Na razie niech prosty ten głaz polny świadczy, że pamięć o tym wielkim mężu stanu jest u nas żywa, że wdzięczność nasza jest trwała, że imię jego jest wieczne. Niechaj dzieci, bawiące się w tym Parku, mając na ustach imię Wilsona, obnoszą je ze czcią i miłością, niechaj, radując się swobodą i rozkoszą życia młodocianego, pamiętają o tem, że to naród amerykański po nieludzkich wysiłkach wojennych znalazł w duszy swej tyle uczuć miłosierdzia ludzkiego, że otarł łzy nędzy i rozpaczy powojennej dziesiątkom i setkom tysięcy dziatek polskich. Niechaj piękno przyrody tego parku przesiąknie chwałą imienia amerykańskiego, niechaj ziemia i ludzie w nim głoszą cześć Stanów Zjednoczonych Ameryki. My zaś starsi obywatele poznańscy, wnikając w dzieje Rzeczypospolitej amerykańskiej, uczmy się od starszej siostrzycy cnót obywatelskich: Uczmy się, że tylko pracą wytężoną narody dochodzą do dobrobytu, uczmy się, że tylko poświęceniem osobistych ambicji
mnożyć można dobro powszechne, wiedzmy, że tylko w poszanowaniu władzy przez siebie wybranej kraj będzie szczęśliwy.
Naśladujmy sposoby amerykańskiej organizacji pracy, naśladujmy ducha ofiary obywatela amerykańskiego, bierzmy przykład z jego siły woli i energji w zwalczaniu przeciwności.
Sądzę, że będzie to skromnym aktem należnej Ameryce wdzięczności, jeżli w obecności urzędowego jej przedstawiciela zapewnię obywateli Stanów Zjednoczonych, że serca nasze przepełnione są po brzegi podziwem dla narodu amerykańskiego, i że życzymy mu szczerze szczęścia i pomyślności na drodze postępu kulturalnego i cywilizacyjnego. Nie lękamy się dalszego rozwoju olbrzymiej jego potęgi materjalnej, bo jesteśmy przeświadczeni, że użyje jej — w myśl tradycyj historycznych, — tylko dla dobra ludzkości.
Składając głęboki hołd narodowi amerykańskiemu, niosąc jego sztandarowi gwiaździstemu pozdrowienie braterskie, wołam z serca: Niech żyją Stany Zjednoczone Ameryki, niech żyje Prezydent Coolidge!
Uwagi
Mowa mówi tylko „w tym Parku”. Nazwę ustalono z „Kroniki Miasta Poznania” (przemianowanie 4 VII 1926); część opracowań podaje 1925 r. (zob. context_sources).
Jak cytować
Cyryl Ratajski, „Przy obchodzie 150 rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych” (4. 7. 1926 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 140–144; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/29-1926-07-04-przy-obchodzie-150-rocznicy-niepodleglosci-stanow/.