Przejdź do treści

Cyryl Ratajski, Mowy 1922–1928 · nr 16

Na uroczystem posiedzeniu Rady Miejskiej ku uczczeniu obywatela honorowego Ignacego Paderewskiego

W druku: NA UROCZYSTEM POSIEDZENIU RADY MIEJSKIEJ KU UCZCZENIU OBYWATELA HONOROWEGO IGNACEGO PADEREWSKIEGO. 22. XI. 1924 ROKU.

Data
22 listopada 1924
Miejsce
Poznań, sala Rady Miejskiej
Okazja
Uroczyste posiedzenie Rady Miejskiej ku czci honorowego obywatela Ignacego Paderewskiego
Strony
s. 72–85 · skan (s. 85–98 pliku)
Język
polski

Kontekst

Ignacy Paderewski był pierwszym honorowym obywatelem Poznania po odzyskaniu niepodległości; Rada Miejska przyznała mu ten tytuł uchwałą z 21 stycznia 1920 r. W dniach 22–29 listopada 1924 r. odbył swój ostatni pobyt w mieście: 22 listopada w ratuszu wręczono mu dyplom honorowego obywatela, a następnego dnia otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Poznańskiego. Ratajski wykorzystał uroczyste posiedzenie Rady Miejskiej, by przedstawić rozwój gospodarczy Poznania w blisko sześciu latach niepodległości. Ratajski był od 17 listopada 1924 r. ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Władysława Grabskiego, zachowując urząd prezydenta miasta na czas urlopu; nagłówek mowy nie wskazuje, w jakim charakterze przemawiał.

Źródła kontekstu (4)
  1. Cyfrowe Repozytorium Lokalne CYRYL, Cyryl Ratajski (1875–1942), prezydent Poznania (dostęp 2026-11-03)
  2. Monitor Polski 1924, nr 265 (18 XI), mianowanie Cyryla Ratajskiego ministrem spraw wewnętrznych z 17 XI 1924 (dostęp 2026-11-03)
  3. Wikipedia, Honorowi obywatele Poznania (dostęp 2026-11-03)
  4. Instytut Pamięci Narodowej, Ignacy Jan Paderewski and Poznań in December 1918 (dostęp 2026-11-03)

O czym mówi

Ratajski omawia ustrój miast Zachodniej Polski, oparty jeszcze na pruskiej ordynacji z 1853 r., oraz projekt ustawy o gminie miejskiej, nierozpatrzony przez Sejm. Opisuje skarbowość miast, wpływ ustawy o ochronie lokatorów na budownictwo i brak kredytu długoterminowego. Podaje dane o przyroście ludności, zmianie struktury narodowościowej, szkolnictwie, firmach handlowych i inwestycjach miejskich. Wylicza prace nad rozbudową miasta i budowę mieszkań. Kończy wyrażeniem aspiracji, by Poznań był drugą po Warszawie stolicą Rzeczypospolitej.

Osoby: Jarogniew Drwęski, Edward Mazurkiewicz

Tekst mowy

Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.

Korzystając z dzisiejszej uroczystości i obecności tak dostojnego grona przedstawicieli władz i współobywateli naszych, pragnę pokrótce w głównych zarysach przedstawić Sz. Państwu rozwój gospodarki miasta naszego w czasie sześcioletniego blisko okresu niepodległości państwowej oraz zobrazować szkicowo jej stan obecny.

Ustrój miast Zachodniej Polski opiera się dotąd na przepisach ordynacji, wydanej 30. maja 1853 r. dla sześciu wschodnich prowincyj monarchji pruskiej. Rząd polski wprawdzie opracował projekt ustawy o gminie miejskiej i wniósł go do sejmu w styczniu roku bieżącego, ale projekt ten nie był dotychczas przez posłów rozważany i spoczywa nietknięty w sejmowej komisji administracyjnej. Projekt rządowy wnosi

do ustroju miast polskich niewątpliwie wiele myśli zdrowych i przepisów pożytecznych, opierając się na podstawowych przepisach polskiej konstytucji z dnia 17. marca 1921, przewidującej przekazanie władzom samorządowym funkcji administracyjnych organów państwowych; projekt ten ustala zespolenie w jednem zwierzchnictwie państwowej władzy administracyjnej z władzą samorządową. Tem samem w mieście Poznaniu funkcje Starostwa Grodzkiego przeszłyby na Magistrat, co uprościłoby i ujednoliciło rządy w mieście przez zjednoczenie władzy politycznej i komunalnej w rękach osoby odpowiedzialnej i przed obywatelstwem miasta i przed władzą państwową. Troską przecież napełnia nas dążenie projektu w szczegółowych przepisach do ujednolicenia ustroju wszystkich miast Rzeczypospolitej Polskiej, nie uwzględniające ani różnic społecznych i narodowościowych ich ludności, ani przepaści dzielących ich w rozwoju cywilizacyjnym. Tendencja miast Zachodniej Polski do utworzenia ogólnopolskiej miejskiej ustawy ramowej, którą rozprowadziłyby w szczegółach ustawy wojewódzkie powzięte za zgodą władz centralnych zależnie od potrzeb i właściwości lokalnych, napotyka na

trudności władz naczelnych, upatrujących rację stanu wyższą w doszczętnem zacieraniu różnic dzielnicowych i śladów panowania zaborców, niż w dostosowaniu przepisów do istniejących warunków politycznych i gospodarczych. Niepokoi nas dalej myśl, czy sejm uchwalając ustrój samorządowy wyposaży dostatecznie piastunów władzy samorządowej w atrybuty władzy istotnej, wykonywanej planowo pod swoją osobistą odpowiedzialnością, a nie uczyni ich tylko wykonawcami uchwał ciał samorządowych, zmiennych, dorywczo się zbierających, niekiedy nastrojami się kierujących.

Skarbowość miast Zachodniej Polski, do niedawna opierająca się głównie na pruskiej ustawie o daninach komunalnych z roku 1893, została unormowana polską ustawą o tymczasowem uregulowaniu finansów samorządowych z dnia 11. sierpnia 1923, w sposób dorywczy i niezadawalający potrzeb samorządowych Zachodniej Polski. Odpadło rozstrzygające dla miast źródło podatkowe t. j. podatek dochodowy, którego stawki podwyższać lub zniżać możnaby było dorocznie uchwałami Rady Miejskiej stosownie do potrzeb budżetowych, a zastąpiły go namiastki bez tej samej giętkości, t. j. podatek

obrotowy, zależny od nieprzewidzianego pulsu życia gospodarczego, oraz podatek mieszkaniowy, oparty na niezmiennych czynszach przedwojennych. Podatek budynkowy w czasie przedwojennym stanowiący obok podatku dochodowego drugi trzon skarbowości komunalnej, jest wprawdzie formalnie pozostawiony dotąd gminom miejskim, ale w wydajności swej podcięty ustawą o ochronie lokatorów do tego stopnia, że w roku bieżącym da w najlepszym razie piątą część wpływów przedwojennych. Ogólna suma wpływów podatkowych przy wykorzystaniu prawie ze wszystkich źródeł ustawą państwową przewidzianych, w mieście Poznaniu dosięgnie w roku bieżącym kwoty zaledwie 4 miljonów 800 000 złotych, t. j. 24 zł na mieszkańca, podczas gdy miejskie wpływy podatkowe w roku 1914 wynosiły 7 miljonów 400 000 zł, czyli 45 zł na głowę. Nie jest to oczywiście objawem niechęci podatkowej płynącej z braku poczucia obywatelskiego, ale wynikiem zubożenia kapitalistycznego zamożniejszych sfer mieszczaństwa naszego, którego majątek przez dewaluację powojenną stopniał do jednej trzeciej lub czwartej wartości przedwojennej; a przedewszystkiem wynikiem umniejszonej

zdolności zarobkowej szerokich warstw pracujących, podupadłych na siłach na skutek długoletniej wojny fizycznie i moralnie. Przecież samych inwalidów wojenych i wdów po wojakach liczy miasto nasze z górą 6 000 osób, co łącznie z rodzinami ich stanowi około 10% wszystkiej ludności miasta. Ubytek siły podatkowej mieszczaństwa naszego nie odbija się w gospodarce miejskiej współmiernie, albowiem równoważy go, — jeśli nie przewyższa ubytek ciężaru odsetkowego od długów przedwojennych. Ostatni budżet przedwojenny naszego miasta wykazywał kwotę 2 500 000 złotych, jako haracz płacony kapitalistom pod postacią procentów od długów obligacyjnych i hipotecznych. Ciężar ten zmalał do szóstej części stanu przedwojennego, czyli w stopniu wyższym, niż wartość majątku miejskiego, innemi słowy, miasto nasze bogatsze jest niż przed wojną, więc i przy umniejszonych wpływach podatkowych mogłoby się rozwijać w tempie przedwojennym. A jednak nie rozwija się dotąd w kierunku rozbudowy w tej mierze, a to głównie z tej przyczyny, że prywatny ruch budowlany zahamowany jest całkowicie przepisami ustawy o ochronie lokatorów. Ustawa ta

mająca chronić słabszego ekonomicznie lokatora przed wyzyskiem kamieniczników, pozwala wyzyskać lokatorowi posiadane mieszkanie do ostateczności, a żadnej nie daje opieki ludności społecznie najsłabszej, nie posiadającej mieszkania żadnego. Ustawa o ochronie lokatorów utrudnia założenie gniazda rodzinnego powojennym małżeństwom, których zawarto w mieście naszem w ostatnich sześciu latach przeszło 10 300; ludność ta, — przyszłość narodu, — zasługująca na poparcie najwyższe, przytulać się musi przeważnie kątem u krewnych, nie mając możności zdobycia odrębnego mieszkania, z uszczerbkiem dla zdrowia potomstwa i obyczajności rodzeństwa. Ustawa o ochronie lokatorów, znowelizowana o rok za późno, obowiązująca jeszcze na kilka lat, ma więc dla rozwoju miast znaczenie tylko ujemne. Natomiast ustawa o rozbudowie miast z dnia 26. września 1922 r., mająca na celu ożywienie ruchu budowlanego i twórcze przeciwdziałanie zgubnym skutkom ustawy o ochronie lokatorów, pozostała dotąd ustawą martwą; nie doczekała się nawet, mimo upływu dwóch lat od ogłoszenia jej rozporządzenia wykonawczego i jest tylko materjałem papierowym do nowych

prób ustawodawczych. Jedyny sposób rozwiązania kwestji mieszkaniowej, ażeby nałożyć opłaty na szczęśliwych posiadaczy mieszkań i stworzyć z nich fundusz budowlany celem złagodzenia głodu mieszkaniowego licznych rzesz bezdomnych, został poniechany przez rząd i sejm w interesie wyższym sanacji skarbu, i opłaty odnośne są pobierane obecnie na rzecz urzędników państwowych. Widoki na polepszenie niedoli mieszkaniowej w najbliższych latach nie są więc pomyślne, i czekać trzeba, cierpliwie, aż naród polski w ciężkim wysiłku pracy zdobędzie tyle oszczędności, ażeby utworzyć z nich instytucję kredytu długoterminowego, służącą wyłącznie celom budowlanym.

Mimo trudnych warunków gospodarczych i politycznych, wyżej naszkicowanych, miasto Poznań, dzięki żywotności i zabiegliwości mieszkańców swych od czasu uzyskania niepodległości narodu, wzrasta w siły, dźwigając się z upadku wojennego niezwykle szybko, mnożąc dobrobyt swój materjalny i podnosząc kulturę duchową. Liczba ludności wzrosła z 170 000 w końcu r. 1918 do 200 000 w lipcu 1924, a więc o 30 000 czyli 17,6%, to jest przyrost mieszkańców, nie wykazywany statystyką miejską

w latach najbujniejszego rozwoju i rozkwitu budownictwa przed wojną. Trudno sobie zaiste pomyśleć, gdzie ta rzesza przybyłych trzech dziesiątków tysięcy mieszkańców, skupiona na tym samym obszarze miasta o niezwiększonej prawie ilości domów, znalazła pomieszczenie! A dodać należy, że Poznań wykazuje w tym czasie ruch ludności w napływie i odpływie tak niezwykle wielki, że bodaj które miasto w Europie uległo w tak krótkim czasie podobnym ogromnym przeobrażeniom. Otóż od r. 1918 przybyło do Poznania 83 000 mieszkańców narodowości polskiej, a odpłynęło 63 000 osób narodowości niemieckiej. Taki przypływ i odpływ ludności nie zdarzył się chyba w żadnym innem mieście, żadne inne skupienie ludzkie nie zmieniło oblicza narodowościowego tak szybko i radykalnie, jak właśnie Poznań. Gdy w r. 1918 Polacy stanowili 57%, Niemcy 38% a Żydzi 3¹/₂% ludności, to niecałe sześć lat później, w lipcu 1924, Polacy stanowili 95¹/₂%, Niemcy 3¹/₂% a Żydzi 0,85% ludności miasta. Poznań stał się od razu nietylko miastem najwięcej polskiem w Polsce, ale należy do miast większych w Europie o ludności najbardziej jednolitej rasowo. Wobec tak kolosalnego przyrostu

wędrownego, bledną cyfry przyrostu naturalnego, lubo równie poważnego i nie odbiegającego od najżywszego przyrostu lat przedwojennych, skoro nadwyżka urodzin nad zgonami w latach 1919—1924 wynosiła 10 662 osób, przyczem z zadowoleniem należy podkreślić, że przyrost ten jest wywołany nie większą płodnością, a raczej — mimo klęski wojennej — wyraźnem umniejszeniem cyfry śmiertelności, która spadła z 19,3% w r. 1913 na 17,3% w r. 1923. O dobrobycie materjalnym szerszych warstw świadczyłoby obecne spożycie mięsa w porównaniu z przedwojennem. Gdy ubój zwierząt w rzeźni miejskiej w r. 1913 wykazywał sztuk 95 900, to w r. 1923 wynosił 111 700, czyli 16,5% więcej t. j. wzrost spożycia mięsa odpowiada w zupełności wzrostowi ludności. Polepszenie dobrobytu mieszkańców wyraża się również w spotęgowaniu potrzeb kulturalnych. Szkolnictwo rozwinęło się w sposób niebywały. Uniwersytet Poznański osiągnął poważny zespół profesorów i około 4 000 słuchaczów, nie wiele odbiegając od frekwencji wszechnic o wiekowych tradycjach. Zamiast 4 państwowych męskich gimnazjów niemieckich, mamy obecnie pięć polskich, zamiast

1 państwowego gimnazjum żeńskiego obecnie 2, prócz wielu prywatnych. Obok szkół dawniejszych zawodowych: budowlanej, mierniczej, budowy maszyn, rzemieślniczej, powstały nowe: Państwowa Szkoła Zdobnicza i Państwowe Konserwatorjum Muzyczne, dobrze się rozwijające. Założono w celach naukowych wzorowy ogród botaniczno-szkolny. Zamiast dwóch teatrów dramatycznych z przed wojny, mamy obecnie — obok licznych kin — 4 teatry: operę, dwa teatry dramatyczne i operetkę.

Życie gospodarcze rozwinęło się w mieście naszem w tempie przed wojną niewidzianem. Rejestr handlowy sądu powiatowego w Poznaniu wykazuje z końcem roku 1923 firm handlowych 1856 wobec 1309 przed wojną, towarzystw z ograniczoną poręką 163 wobec 122, spółek akcyjnych 148 wobec 29, spółdzielni 130 wobec 106. Przyrost firm zapisanych sądownie wynosi ogółem 47%. Obok wielu warsztatów przemysłowych powiększonych i spolszczonych, powstały nowe placówki, poważną odgrywające rolę w gospodarstwie krajowem, jak n. p. fabryki wagonów i lokomotyw, papierosów, zapałek i t. d. Miasto z inicjatywy pierwszego polskiego prezydenta śp. Jarogniewa Drwęskiego i prezesa

Związku Kupieckiego p. Mazurkiewicza zorganizowało w ostatnich latach cztery wiosenne Targi, które przyniosły i gminie i mieszczaństwu naszemu znaczne materjalne i moralne korzyści, spełniając skutecznie swój cel: zapoznanie kupiectwa naszego z rodzimemi wytwórniami na całym obszarze Rzeczypospolitej. Przyczyniły się one w dużej mierze do odwrócenia uwagi kupiectwa naszego od źródeł zakupu niemieckich, a wskazały mu dziedziny nowe wytwórczości krajowej. Pomyślne wyniki targów dotychczasowych pobudziły korporacje miejskie do dalszej planowej rozbudowy hal targowych pod przyszły — w zmienionych warunkach — już międzynarodowy Targ Poznański. Miasto nabyło przed rokiem z rąk niemieckich za pośrednictwem Komisji Reparacyjnej korzystnie większość akcyj Poznańskiej Kolei Elektrycznej, otrzymując w ten sposób możność rozbudowy jej wedle potrzeb miejskich. Przejęcie przedmiejskiego majątku ziemskiego Naramowice, obszaru 481 ha z rąk państwowych w administrację komunalną, zapewniło miastu na długie lata możność właściwego zużytkowania wydzielin miejskich przez założenie pól irygacyjnych. Wymiana gruntów

komunalnych na tereny wojskowe, a szczególniej poforteczne po prawej stronie Warty, dokonana w roku bieżącym, dała nam możność do podjęcia rozbudowy najstarszej dzielnicy miasta a zapoczątkowane prace w tym kierunku, jak zburzenie Bramy Warszawskiej i niwelacja warowni Radziwiłła, rokują jak najlepsze nadzieje. Rozpoczęto w roku bieżącym prace ziemne około budowy nowych wodociągów na Dębcu i w Dębinie oraz wielkiego targowiska na dawniejszej warowni Lecha. Ogroblenie Warty postąpiło o krok naprzód przez pobudowanie tamy chroniącej Dolną Wildę przed powodzią, a pobudowanie łaźni rzecznych na Warcie dla 3 000 osób przyczyni się do zdrowotności miasta. Budujący się most tumski upiększy niewątpliwie i ożywi zaniedbaną dzielnicę chwaliszewską. Dla złagodzenia głodu mieszkaniowego pobudowało miasto w ostatnich dwóch latach z wydanych na ten cel 7% obligacyj mieszkaniowych, we własnym zarządzie 4 domy mieszkalne przy ul Wspólnej, 2 domy na Miasteczku, 3 domy na Zagórzu, co razem stanowi przybytek 127 mieszkań nowych, do czego dochodzi 25 mieszkań w przebudówkach, razem 152 mieszkania o 1—3 pokoi, od której

to liczby potrącić należy 30 mieszkań skasowanych, przeważnie ze względów policyjnobudowlanych. Znaczny ten wysiłek finansowy w drobnej tylko mierze przyczynił się do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, a jednak mimo braku rentowności, był wydatny jako akt opieki społecznej dla najuboższej ludności.

Prace miejskie powyżej naszkicowane, przyczyniły się w dużej mierze do zaniku rzesz bezrobotnych, i to z takim skutkiem, że w bieżącym tygodniu wykazanych jest w całem mieście bezrobotnych uprawnionych do pobierania wsparć z funduszu bezrobocia osób sześć, a pozatem było zgłoszonych w urzędzie pośrednictwa pracy tylko 255 ludzi bez zatrudnienia, w tem przeważnie kobiety i umysłowo pracujący. W dziedzinie rzemiosła budowlanego okazuje się już — jako przykre następstwo emigracji najlepszych sił rzemieślniczych do Francji, — dotkliwy brak murarzy i cieśli; przy budowlach miejskich pracują w ostatnim czasie murarze sprowadzeni z Kalisza i cieśle sprowadzeni z Grodzieńszczyzny.

Miasto rośnie w dobrobyt, kulturę i dumę, przypominając sobie rozkwit swój w złotym wieku szesnastym, kiedy to po Krakowie naczelne

w Polsce zajmowało stanowisko jako drugie z rzędu miasto wolne, królewskie. Dziś pragniemy być drugą po Warszawie stolicą Rzeczypospolitej Polskiej, pragniemy być daleko na zachód widocznym znakiem postępu cywilizacyjnego, kultury polskiej, myśli narodowej i rzetelnej pracy. Jako strażnica Zachodniej Polski, chcemy być dla swoich pobudką, dla wrogów przestrogą, dla potomnych zaś pragniemy być tymi, którzy położyli kres legendzie o słowiańskiej bezproduktywności. Poznań wierzy w twórczy czyn polski, więc przyszłość do niego należy.

Uwagi

Paderewski jest wymieniony w nagłówku, lecz w tekście przemówienia jego nazwisko nie pada; przemówienie jest przeglądem gospodarki miasta, nie laudacją.

Jak cytować

Cyryl Ratajski, „Na uroczystem posiedzeniu Rady Miejskiej ku uczczeniu obywatela honorowego Ignacego Paderewskiego” (22. 11. 1924 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 72–85; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/16-1924-11-22-na-uroczystem-posiedzeniu-rady-miejskiej-ku-uczczeniu/.

Wszystkie mowy · Czytelnia