Przejdź do treści

Cyryl Ratajski, Mowy 1922–1928 · nr 5

Na powitanie wycieczki Szwajcarów

W druku: NA POWITANIE WYCIECZKI SZWAJCARÓW. BAZAR. 20. IX. 1922 ROKU.

Data
20 września 1922
Miejsce
Poznań, Bazar
Okazja
Powitanie wycieczki przedstawicieli Szwajcarii
Strony
s. 21–26 · skan (s. 34–39 pliku)
Język
francuski; przekład polski

Kontekst

Szwajcarzy odbywali podróż po Polsce i zatrzymali się w Poznaniu; przemówienie wygłoszono 20 września 1922 r. podczas przyjęcia w Bazarze. Granice państwa nie były wówczas w pełni uznane: Górny Śląsk Polska objęła w czerwcu 1922 r., a przebieg granicy z Litwą i przynależność Ziemi Wileńskiej potwierdziła Konferencja Ambasadorów dopiero 15 marca 1923 r.

Źródła kontekstu (2)
  1. Instytut Pamięci Narodowej, 100. rocznica przyjęcia „Uchwały w przedmiocie przynależności państwowej Ziemi Wileńskiej” (dostęp 2026-11-03)
  2. Instytut Pamięci Narodowej, „Raduj się Polsko!” – 95. rocznica objęcia Górnego Śląska przez Rzeczpospolitą (dostęp 2026-11-03)

O czym mówi

Ratajski przedstawia Poznań jako pierwszą stolicę Polski i miasto, w którym Polacy stanowią 95 procent ludności. Przeciwstawia dawnej opinii o „prastarym niemieckim mieście” twierdzenie, że niemiecki wygląd był powierzchowny i utrzymywany przez urzędników pruskich. Charakteryzuje polską gospodarkę jako pokojową i mówi o poprawie rolnictwa, kolei i bilansu handlowego, zapowiadając, że po ostatecznym ustaleniu granic praca stanie się łatwiejsza. Wylicza związki Polski ze Szwajcarią: schronienie dla Kościuszki, Muzeum Narodowe w Rapperswilu, pobyt Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza i Paderewskiego, a także szwajcarską pomoc humanitarną w czasie wojny. Wyraża przekonanie, że Szwajcarzy, jako przedstawiciele kraju będącego siedzibą instytucji międzynarodowych, sprawiedliwie ocenią trudności młodego państwa. Wyraża nadzieję na zacieśnienie więzów gospodarczych i kulturalnych i wznosi toast na cześć gości.

Osoby: Kościuszko, Słowacki, Mickiewicz, Henryk Sienkiewicz, Paderewski

Tekst mowy

Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka; przekład mowy francuskiej jest maszynowy.

Messieurs.

Comme président de la ville de Poznań j’ai l’honneur de saluer les représentants de la Suisse avec les sentiments de la plus grande joie, d’avoir eu la grande amabilité et d’être venus à l’occasion de votre voyage en Pologne aussi dans notre ville.

J’espère que vous êtes d’avis qu’il vaut la peine de visiter notre ville. Car celle — ci était non seulement la première capitale de la Pologne, fondée au dixième et onzième siècle, non seulement pendant plusieurs siècles la capitale de la Posnanie, mais elle est aujourd’hui la plus polonaise de toutes les villes du pays, en comptant quatre-vingt-quinze pour cent d’habitants purement polonais. Et pourtant on vous a appris il y a quelques ans seulement, que Poznań était »eine urdeutsche Stadt«, mais aujourd’hui vous voyez de vos propres yeux qu’il ne reste presque

rien de tout cela parceque cet ancien aspect allemand de la ville n’était que superficiel, soutenu par une armée d’employés prussiens, — par contre la population autochtone, la racine des citadins, était toujours polonaise, même si ce n’est que maintenant qu’elle a pu montrer son véritable visage, après avoir secoué le joug prussien.

Je suppose que vous avez eu l’occasion de vous convaincre pendant votre séjour malheureusement si court, que notre ville a une population labourieuse, tendant à l’augmentation de la prospèrité et du bienêtre du pays. Les habitants de notre ville ne demandent pas mieux qu’a travailler paisiblement pour guérir le plus tôt les plaies de la grande guerre et à élever la situation èconomique du pays. Personne chez nous ne désire la guerre estimant celle-ci comme le plus grand fléau qui puisse frapper le peuple polonais.

Comme vous avez vu, notre industrie produit des articles de paix: des machines agricoles, des engrais chimiques, de l’amidon, du sucre, des cigarettes. Nous ne cessons pas à penser, comment nous pourrions mener notre pays à l’état florissant par l’augmentation de la production, à la diminution de l’import, à l’élevation de l’export, à l’amélioration du change, à la balance du budget.

Déjà est faite une certaine partie de l’oeuvre. Nos champs sont déjà labourés de sorte que nous n’avons plus besoin d’importer le blé, au contraire, nous espérons de pouvoir en exporter encore quelques dixaines de milliers de waggons. Nous avons mis de l’ordre dans le système de nos chemins de fer de sorte que le service des personnes et des biens fonctionne normalement et ne se distinque pas trop de l’état de service des pays de l’Ouest. Notre bilan de commerce va s’améliorant de mois en mois. Et tout cela est le fruit de deux ans de paix et malgré que nos frontières n’étaient pas encore fixés jusqu’à présent. Au moment de l’unification de Vilna et de la Haute Silésie avec la Pologne et de la fixation définitive des frontières, notre travail deviendra plus facile et plus productif. Nous sommes un état avec des richesses naturelles immenses, et nous croyons que, au courant des quelques années, nous pourrions faire sortir les richesses du charbon, du pétrol, du fer, de l’étain et du bois et par la occuper une place importante parmi les peuples européens.

Pour tous ces projets nous comptons sur l’amitié et l’aide des autres peuples, et notamment des peuples, qui par leur bienveillance

et leur expérience nous pourrons accorder un secours utile et précieux. Nous Polonais, nous pensons toujours avec une gratitude sans bornes à la bienveillance surtout de votre beau pays qui a donné asyle à tant de notres: surtout à notre grand héros national Kościuszko qui après le partage de notre patrie a vécu et est mort à Soleure. Vous avez donné asyle à notre musée national, si cher à nous tous, à Rappersvyl. A Genève et à Lausanne on trouve les tables commémoratives qui nous rappellent que nos grands poètes Słowacki et Mickiewicz y ont vécu. Notre grand écrivain Henryk Sienkiewicz vivait entre vous à Vevey et y est mort pendant la grande guerre. Notre compositeur et politicien Paderewski est domicilié chez vous à Morges. Tant de liens les plus intimes nous unissent.

Aussi nous savons bien, comme le monde tout entier, que vous avez pratiqué pendant la terrible grande guerre la charité sous toutes les formes et que les yeux de tout le monde étaient attirés vers les cimes sublimes de vos belles montagnes. Qui ne connaîtrait pas la Croix Rouge de Guerre et l’Agence des Prisonniers de Genève!

Par le fait que vous êtes un pays d’étrangers par excellence et que votre pays est le siège des différents bureaux internationaux, notamment de la Ligue des Peuples, vous êtes mieux placés que tout autre pour apprécier les particularités des autres peuples et par là aussi les nôtres. Etant donné, que vous êtes les représentants d’un peuple qui a été toujours l’exemple et le modèle d’activité, d’assiduité et d’intelligence, nous avons la conviction et la confiance inébranlable, que vous comprendrez et apprécierez largement sur la base d’un jugement équitable les difficultés avec les quelles notre jeune patrie doit se débattre, et que vous reconnaissez et approuvez notre ferme volonté pour l’amélioration de notre situation économique.

J’espère que de votre connaissance plus proche de notre peuple il en résultera pour les deux parties des conséquences bénignes et que les lieus économiques et culturels qui unissent nos deux pays se resserreront dans un court délai pour la prospérité et le bien — être de nos deux peuples.

Dans cette pensée je lève mon verre et je bois à la santé des Messieurs les représentants

du peuple suisse, nos chers hôtes, en exprimant l’espoir, que vous emporterez de notre pays et surtout de notre ville les impressions les plus favorables.

Vivent nos chers hôtes suisses !

PRZEŁOŻONE NA POLSKI:

(s. 21)

Panowie!

Jako prezydent miasta Poznania mam zaszczyt powitać przedstawicieli Szwajcarii z uczuciem największej radości, że mieli Panowie wielką uprzejmość odwiedzić w czasie podróży po Polsce także nasze miasto.

Mam nadzieję, że są Panowie zdania, iż warto było nasze miasto zobaczyć. Było ono bowiem nie tylko pierwszą stolicą Polski, założoną w X i XI wieku, nie tylko przez kilka wieków stolicą Wielkopolski, lecz jest dziś najbardziej polskim ze wszystkich miast kraju, liczy bowiem dziewięćdziesiąt pięć procent mieszkańców czysto polskich. A przecież jeszcze przed kilku laty uczono Panów, że Poznań jest »eine urdeutsche Stadt« [prastarym niemieckim miastem], dziś zaś widzą Panowie na własne oczy, że prawie nic nie pozostało (s. 22) z tego wszystkiego, ponieważ ów dawny niemiecki wygląd miasta był tylko powierzchowny, podtrzymywany przez armię urzędników pruskich; natomiast ludność rdzenna, korzeń mieszczaństwa, była zawsze polska, choć dopiero teraz mogła pokazać swoje prawdziwe oblicze, po zrzuceniu jarzma pruskiego.

Przypuszczam, że w czasie pobytu, niestety tak krótkiego, mieli Panowie sposobność przekonać się, iż nasze miasto ma ludność pracowitą, dążącą do pomnożenia dobrobytu i pomyślności kraju. Mieszkańcy naszego miasta pragną jedynie spokojnie pracować, aby jak najprędzej zaleczyć rany wielkiej wojny i podnieść położenie gospodarcze kraju. Nikt u nas nie pragnie wojny, uważając ją za największą klęskę, jaka może dotknąć naród polski.

Jak Panowie widzieli, nasz przemysł wytwarza artykuły pokojowe: maszyny rolnicze, nawozy sztuczne, skrobię, cukier, papierosy. Nie przestajemy myśleć o tym, jak moglibyśmy doprowadzić nasz kraj do stanu rozkwitu przez zwiększenie produkcji, zmniejszenie przywozu, podniesienie wywozu, poprawę kursu waluty i zrównoważenie budżetu.

(s. 23) Pewna część dzieła jest już dokonana. Nasze pola są już uprawione, tak że nie potrzebujemy już sprowadzać zboża, przeciwnie, mamy nadzieję wywieźć jeszcze kilkadziesiąt tysięcy wagonów. Uporządkowaliśmy system naszych kolei, tak że przewóz osób i towarów odbywa się normalnie i niewiele różni się od stanu służby w krajach zachodnich. Nasz bilans handlowy poprawia się z miesiąca na miesiąc. A wszystko to jest owocem dwóch lat pokoju, i to mimo że nasze granice nie były dotąd jeszcze ustalone. W chwili połączenia Wilna i Górnego Śląska z Polską i ostatecznego ustalenia granic nasza praca stanie się łatwiejsza i bardziej owocna. Jesteśmy państwem o ogromnych bogactwach naturalnych i wierzymy, że w ciągu kilku lat będziemy mogli wydobyć bogactwa węgla, ropy naftowej, żelaza, cyny i drzewa i przez to zająć ważne miejsce wśród narodów europejskich.

W związku z tymi wszystkimi zamierzeniami liczymy na przyjaźń i pomoc innych narodów, a zwłaszcza tych narodów, które przez swoją życzliwość (s. 24) i doświadczenie mogą nam udzielić pomocy pożytecznej i cennej. My, Polacy, myślimy zawsze z bezgraniczną wdzięcznością o życzliwości zwłaszcza waszego pięknego kraju, który dał schronienie tylu naszym: przede wszystkim naszemu wielkiemu bohaterowi narodowemu Kościuszce, który po rozbiorze naszej ojczyzny żył i umarł w Solurze. Daliście schronienie naszemu muzeum narodowemu, tak drogiemu nam wszystkim, w Rapperswilu. W Genewie i w Lozannie znajdują się tablice pamiątkowe, które przypominają nam, że mieszkali tam nasi wielcy poeci Słowacki i Mickiewicz. Nasz wielki pisarz Henryk Sienkiewicz mieszkał wśród Was w Vevey i tam zmarł w czasie wielkiej wojny. Nasz kompozytor i polityk Paderewski mieszka u Was w Morges. Tyle najściślejszych więzów nas łączy.

Wiemy też dobrze, jak cały świat, że w czasie strasznej wielkiej wojny okazywaliście miłosierdzie we wszelkich postaciach i że oczy całego świata zwracały się ku wzniosłym szczytom Waszych pięknych gór. Któż by nie znał Wojennego Czerwonego Krzyża i Agencji Jeńców w Genewie!

(s. 25) Ponieważ jesteście krajem cudzoziemców par excellence i ponieważ w Waszym kraju mieści się siedziba różnych biur międzynarodowych, zwłaszcza Ligi Narodów, jesteście lepiej niż ktokolwiek inny w stanie ocenić właściwości innych narodów, a przez to także nasze. Skoro jesteście przedstawicielami narodu, który zawsze był przykładem i wzorem czynności, pilności i inteligencji, mamy przekonanie i niezachwianą ufność, że zrozumiecie i ocenicie w pełni, na podstawie sprawiedliwego sądu, trudności, z którymi nasza młoda ojczyzna musi się borykać, i że uznacie i pochwalicie naszą niezłomną wolę poprawy naszego położenia gospodarczego.

Mam nadzieję, że z bliższego poznania naszego narodu wynikną dla obu stron skutki pomyślne i że więzy gospodarcze i kulturalne, które łączą nasze oba kraje, zacieśnią się w krótkim czasie dla pomyślności i dobrobytu obu naszych narodów.

W tej myśli podnoszę kielich i piję zdrowie panów przedstawicieli (s. 26) narodu szwajcarskiego, naszych drogich gości, wyrażając nadzieję, że wywiozą Panowie z naszego kraju, a zwłaszcza z naszego miasta, wrażenia jak najkorzystniejsze.

Niech żyją nasi drodzy goście szwajcarscy!

Uwagi

Przemówienie w całości po francusku.

Jak cytować

Cyryl Ratajski, „Na powitanie wycieczki Szwajcarów” (20. 9. 1922 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 21–26; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/05-1922-09-20-na-powitanie-wycieczki-szwajcarow/.

Wszystkie mowy · Czytelnia