Na dziesięciolecie powstania wielkopolskiego
W druku: NA DZIESIĘCIOLECIE POWSTANIA WIELKOPOLSKIEGO. AULA UNIWERSYTETU. 27. XII. 1928 ROKU.
- Data
- 27 grudnia 1928
- Miejsce
- Poznań, aula Uniwersytetu
- Okazja
- Dziesiąta rocznica wybuchu powstania wielkopolskiego
- Strony
- s. 243–250 · skan (s. 256–263 pliku)
- Język
- polski
Kontekst
Przemówienie wygłoszono 27 grudnia 1928 r., w dziesiątą rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego. W dniach poprzedzających złożono hołd poległym powstańcom.
O czym mówi
Ratajski opisuje przebieg wydarzeń: sejm dzielnicowy, przyjazd Paderewskiego 26 grudnia 1918 r. i wybuch powstania. Wymienia władze powstańcze: Naczelną Radę Ludową, Komisariat, Straż Ludową i Straż Bezpieczeństwa. Opisuje powstanie wielkopolskiej armii pod dowództwem Dowbora-Muśnickiego i jej oddanie Piłsudskiemu 25 maja 1919 r. Wylicza trudy dziesięciu lat państwowości: obronę granic, ustrój, budżet. Mówi o niezadowoleniu części obywateli. Ponawia śluby wierności Polsce od Żarnówca do Zaleszczyk, od Olzy po Dźwinę.
Osoby: Ignacy Paderewski, Bolesław Krysiewicz, Władysław Seyda, Stanisław Adamski, Julian Lang, Mieczysław Paluch, Stanisław Taczak, Józef Dowbor-Muśnicki, Józef Piłsudski, Ignacy Mościcki
Tekst mowy
Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.
Dzień 27. grudnia 1928, — jako dzień wyzwolenia z pod obcego jarzma, — jest dla Wielkopolan dniem szczęścia, dniem świętym. Zamilkły różnice polityczne, zjednoczyła nas radość z odzyskanej przed dziesięciu laty wolności.
Obchodzimy pamięć zbrojnego czynu wielkopolskiego, w skupieniu ducha, rozrzewnieni wspomnieniami tego, co się działo w duszach naszych i na ulicach miasta przed laty dziesięciu.
Oddawszy wczoraj i dzisiaj hołd poległym powstańcom, którzy zaznaczyli pragnienie wolności najsilniej, bo przelaną własną krwią, zebraliśmy się w uroczystym nastroju, by godnie uczcić pamięć chwil w życiu społeczeństwa wielkopolskiego przełomowych.
W żadnym okresie historycznym obywatelstwo wielkopolskie nie było tak zwarte myślą polityczną, tak jednolite w działaniu, jak w ówczesnej pamiętnej chwili. Sejm dzielnicowy zwołany na pierwsze dni grudnia objawił silną wolę społeczeństwa polskiego całego zaboru pruskiego do niepodległości i zjednoczenia z innemi ziemiami polskiemi i zaopatrzył tę wolę we własne władze, znajdujące u ogółu posłuch bezwzględny. Termin objęcia we władanie prawowite ziem zaboru pruskiego, zamieszkałych przez Polaków, był już tylko sprawą taktyczną.
Przyjazd delegata Komitetu Narodowego w Paryżu Ignacego Paderewskiego w towarzystwie oficerów angielskich w dniu 26 grudnia 1918 do Poznania i z tem połączone uroczystości, dały sposobność do żywiołowych wybuchów narododowej myśli i były tą iskierką, która roznieciła pożar powstania poznańskiego i rozniosła go do innych miast wielkopolskich, gdzie grunt pod przewrót polityczny był już dobrze przygotowany.
Lud poznański, natrafiwszy na opór władz pruskich i wojska niemieckiego, jął się broni i w płomiennej ofierze krwi zdobył sobie władztwo ziemi tak bardzo usprawiedliwione. Ustanowił sobie w krótkim czasie rodzime władze,
w postaci Naczelnej Rady Ludowej z prezesem dr. Bolesławem Krysiewiczem na czele oraz jej organ wykonawczy w postaci Komisarjatu z prezesem Koła polskiego w parlamencie niemieckim Władysławem Seydą oraz patronem spółek Wielkopolski i Pomorza X. Kanonikiem Stanisławem Adamskim na czele. Stworzył organizacje wojskowe, a więc milicję czyli Straż Ludową z komendantem Juljanem Langem, przekształcił Polską organizację Wojskową na Straż Bezpieczeństwa już skoszarowaną z komendantem Mieczysławem Paluchem, z których to organizacyj powstał w przeciągu dwóch tygodni kilkunastutysięczny korpus ochotniczy pod głównem dowództwem ówczesnego majora, dzisiaj jenerała Stanisława Taczaka, powstała później po objęciu naczelnego dowództwa przez jenerała Józefa Dowbór-Muśnickiego w połowie stycznia 1919 regularna wielka, bo sześćdziesięciotysięczna armja wielkopolska, dobrze zorganizowana i zdyscyplinowana, uzbrojona i odżywiana, bitna i niezawodna, oddana w pięć miesięcy po wybuchu powstania, w dniu 25 maja 1919, we wzorowym porządku pod rozkazy Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego.
Prawowici dziedzice ziemi wielkopolskiej
objęli nad nią rządy sprawiedliwe, radosne i twórcze.
Dzisiaj, spoglądając wstecz na te czasy, podniosłe duchem, owocne czynem, jesteśmy roztkliwieni wielkością poświęcenia uczestników powstania i siłą napięcia uczuć narodowych najszerszych warstw narodu polskiego, jesteśmy zdumieni jednomyślnością i jednolitością we wszelkich jego działaniach. A przecież podkreślić należy, że były to czasy zupełnego wyczerpania energji społecznej i znużenia psychicznego po katakliźmie wojennym, nieznanym dotąd w dziejach ludzkości, że były to czasy dotkliwego braku środków żywności, opału, odzieży, czasy podcięcia wszystkich tętn życia gospodarczego. Jedna myśl górowała ponad wszystkie bolączki życia codziennego: wolna, niezawisła zjednoczona Polska! Polska wymarzona, umiłowana, piękna, ponad śnieg bielsza, — wyniesiona hen wysoko ponad walki i tarcia przyziemne, promieniująca szczęściem i zadowoleniem wszystkich, oparta na woli i władzy szerokich mas ludowych, pełnych nadziei, że znajdą w niej godziwą pracę i dobrobyt zasłużony. I dla tego dzień 27. grudnia ma dla nas Wielkopolan taką moc czarowną, dla tego zwracamy się doń w rzewnem wspomnieniu
jako do kołysanki z lat dziecinnych najmilszej.
Przyszły czasy cięższe. Dziesięć lat pracy państwowej pouczyły nas, że zbudowanie państwa 30-milionowego wymaga trudu większego niż nam się w początkach zdawało. Trzeba było bronić bastjonów polskości wschodnich: Lwowa i Wilna, trzeba było zdobyć krwią najstarszą i najbogatszą z ziem polskich, — Śląsk, — trzeba było bronić nawet stołecznej Warszawy przed nawałą bolszewicką, trzeba było ciężkim wysiłkiem wytyczać granice polskie, organizować armję, policję, sądownictwo, szkolnictwo, koleje, pocztę, uchwalać konstytucję i inne ustawy ustrojowe, trzeba było wywalczać podstawy bytu gospodarczego państwa, w ciężkiej ofierze zdobyć równowagę budżetu i obrotów zagranicznych, pokonać nędzę bezrobotnych i bezdomnych.
Patrząc na wysiłek dziesięcioletni, możemy powiedzieć z dumą i zadowoleniem: naród polski dokonał wielkiego dzieła odrodzenia, stwarzając nadludzkim wysiłkiem zręby wielkiego nowoczesnego państwa, zdolnego współzawodniczyć w rozwoju cywilizacyjnym i kulturalnym z innemi narodami, szczęśliwszemi od nas położeniem i historją. Dowiedliśmy, ze polska gospodarka,
to nie ta zniesławiona przez wrogów nieudolność życiowa, ale że to jest rozmach polityczny i gospodarczy młodego narodu o bujnych pędach rozwojowych, zapowiadającego, że przyszłość do niego należy.
Patrzymy z radością, jak w oczach naszych powstają rzeczy wielkie i pożyteczne, jako wynik skoordynowanej woli całego narodu. Jesteśmy świadkami, jak bierzemy w władanie istotne morze polskie, budując własne porty handlowe i wojenne, uruchamiając liczne okręty pod polską banderą, wywołując tem nietylko zawiść, ale i podziw innych narodów morskich. Stwierdzamy z zadowoleniem, że liczba bezrobotnych topnieje i dzisiaj mniejszą u nas jest, niż w innych bogatszych państwach. Widzimy tu w Poznaniu, jak wszystek naród polski przykłada ręki do tego, aby w dziesięciolecie wyzwolenia na Powszechnej Wystawie Krajowej pokazać swoim i obcym cały swój dorobek materjalny i kulturalny, w rozmiarach i formach, godnych swojego znaczenia i poziomu.
Nie wszystkie nasze nadzieje spełnione; wielu z nas jest zawiedzionych, niezadowolonych, nawet zrozpaczonych. Przy wielkich przewrotach dziejowych nie może być inaczej, muszą być
ofiary. Dziesięć lat życia państwowego jest to okres zbyt krótki, aby można było zmontować państwo tak obszerne i różnorodne, drogą normalnego rozwoju, śladem narodów, zdawna przyzwyczajonych do więzi państwowej.
My Polacy wszyscy jesteśmy po trochu rewolucjonistami, wszyscy jesteśmy po długiej niewoli spragnieni władzy, o którą wewnętrznie walczymy środkami często niewłaściwemi. Ale są to objawy, mamy nadzieję przejściowe, zrozumiałe w życiu każdego młodego państwa. Na zewnątrz byliśmy zawsze i jesteśmy zwarci, jednolici, jednomyślni. Dla odparcia niebezpieczeństwa zewnętrznego stanowimy jeden jedyny obóz gotowy w każdej potrzebie poświęcić krew, życie i mienie dla obrony całości państwa i niepodległości narodu. Dzisiaj w tej uroczystej chwili dziesięciolecia powstania wielkopolskiego ponawiamy śluby wierności, miłości i przywiązania dla naszej Matki - Ojczyzny, którą jest Polska cała od Żarnówca do Zaleszczyk, od Olzy po Dźwinę. Tej Polsce, umiłowanej, nietykalnej, pragniemy wiernie służyć, będziemy ją rozwijać i wzmacniać wytężoną pracą pokojową, tej Polski chcemy bronić do upadłego, gdyby
ktośkolwiek ośmielił się naruszyć jej granice. Przejęci uczuciem gorącej miłości całej Polski, przepojeni pragnieniem Jej szczęścia i pomyślności, wnosimy serdeczny okrzyk: Niech żyje Rzeczpospolita Polska! Niech żyje Głowa Państwa, Pan Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki!
Jak cytować
Cyryl Ratajski, „Na dziesięciolecie powstania wielkopolskiego” (27. 12. 1928 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 243–250; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/51-1928-12-27-na-dziesieciolecie-powstania-wielkopolskiego/.