Przejdź do treści

Cyryl Ratajski, Mowy 1922–1928 · nr 33

Przy powitaniu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego w Złotej Sali Ratusza

W druku: PRZY POWITANIU PANA PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ IGNACEGO MOŚCICKIEGO W ZŁOTEJ SALI RATUSZA. 17. II. 1927 ROKU. Najczcigodniejszy Panie Prezydencie Rzeczypospolitej!

Data
17 lutego 1927
Miejsce
Poznań, Złota Sala Ratusza
Okazja
Powitanie Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego
Strony
s. 162–167 · skan (s. 175–180 pliku)
Język
polski

Kontekst

Ignacy Mościcki został wybrany na prezydenta 1 czerwca 1926 r. po przewrocie majowym, gdy Józef Piłsudski nie przyjął wyboru z 31 maja; jego kontrkandydatem był wojewoda poznański Adolf Bniński, wystawiony przez Związek Ludowo-Narodowy. Mościckiego zaprzysiężono 4 czerwca 1926 r. W Poznaniu gościł w lutym 1927 r., w okresie przygotowań do Powszechnej Wystawy Krajowej. Według jednego opracowania Ratajski uzyskał podczas tej wizyty zgodę prezydenta na protektorat nad wystawą (pod warunkiem nienaciskania na dotacje państwowe); źródła miejskie datują formalne przyjęcie protektoratu na październik 1927 r. Obie wersje mogą być zgodne: zgoda w lutym, formalny akt jesienią.

Źródła kontekstu (5)
  1. Cyfrowe Repozytorium Lokalne CYRYL, Budowa Pewuki 1928–1929 (dostęp 2026-11-03)
  2. Wikipedia (en), Polish General Exhibition (dostęp 2026-11-03)
  3. dzieje.pl, Wybór Ignacego Mościckiego na urząd prezydenta RP (dostęp 2026-11-03)
  4. Wikipedia, Ignacy Mościcki (dostęp 2026-11-03)
  5. Wikipedia, Powszechna Wystawa Krajowa (dostęp 2026-11-03)

O czym mówi

Ratajski wita Prezydenta i odnosi się do zarzutu chełpliwości Wielkopolan, stwierdzając, że obecne pokolenie nie ma powodu do zarozumiałości na swoją wyższość. Wskazuje, że odrębność dzielnicy wynika z rozwoju dziejowego i położenia: wcześniejszych wpływów cywilizacyjnych, chrześcijaństwa i samorządu miejskiego. Uważa, że w dążeniu do ujednolicenia kraju należy brać pod uwagę, iż we Francji, Włoszech i Niemczech nie zdołano zniwelować różnic dzielnicowych. Zauważa, że polityczną cechą Wielkopolski jest bliskość granicy niemieckiej, a społeczną zwartość i zniwelowanie różnic. Zapewnia o gotowości obrony granic i prosi Prezydenta o ochronę przed wojną i zamieszkami. Kończy okrzykiem na cześć Prezydenta.

Osoby: Ignacy Mościcki

Tekst mowy

Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.

W prastarym naszym ratuszu witam Cię, Panie Prezydencie imieniem obywatelstwa poznańskiego, jako Piastuna Majestatu Rzeczypospolitej Polskiej, powołanego na ten odpowiedzialny urząd wolą większości Zgromadzenia Narodowego, witam Cię z należną Najwyższemu Dostojnikowi państwa czcią i składam wyrazy hołdu, posłuszeństwa i wierności, jeszcze raz dziękując serdecznie za to, żeś raczył przybyć do stolicy Zachodniej Polski i w niej zamieszkać.

Pomawia się nas Wielkopolan o to, że właściwą sobie chełpliwością podkreślamy wszędzie swoją odrębność dzielnicową, polityczną czy kulturalną, a nawet pewną wyższość cywilizacyjną w stosunku do innych polskich

dzielnic. Pragnę stwierdzić, że do zarozumiałości na swoją wyższość nasze pokolenie niema powodu. Przecież nie zasługą naszą jest, że ratusz ten stał na tem miejscu już wówczas, gdy na wschodnich rubieżach, w puszczach litewskich panowały jeszcze mroki dziejowe; nie naszą jest zasługą, że Poznań żyje pełnym samorządem przeszło 670 lat, podczas gdy w miastach województw wschodnich organizują się zaledwie zaczątki czy namiastki samorządu.

Kulturalna nasza odrębność jest wynikiem dziejowego rozwoju i położenia geopolitycznego: podlegaliśmy kilka set lat wcześniej, niż wschodnie ziemie, wpływom cywilizacyjnym centr śródziemnomorskich: greckich, rzymskich, arabskich; — chrześcijaństwo rozpowszechniło się u nas najwcześniej; pierwszy w Polsce biskup osiadł w Poznaniu; tutaj zaczęły działać najrychlej klasztory, przynosząc nam kulturę czeską i niemiecką. Położenie geograficzne chroniło nas przed wojnami tureckiemi. Osłabiły nas wprawdzie najazdy szwedzkie i brandenburskie, wyczerpały nas wojny napoleońskie, ale były to raczej epizody przemijające. Demon niszczycielski wojny światowej ominął nas zupełnie.

Nieprzerwanie od tysiąca lat trwająca praca

cywilizacyjna wyżłobiła na tej ziemi wielkopolskiej nieścieralne ślady twórcze i pozostawiła nam jako spuściznę niezmierne wartości materjalne i moralne, wytwarzające siłą rozpędu ze zawrotną szybkością nowe coraz większe walory, z tym skutkiem, że różnice między dzielnicami zachodniemi a wschodniemi nie maleją, a może się nawet powiększają. I choć zrozumiałą jest rzeczą dążenie każdego polskiego męża stanu do uproszczenia rządów w kraju przez ujednolicenie gospodarki i administracji państwowej, to sądzimy, że należałoby brać pod uwagę prawdę niezbitą, że w innych starszych państwach, jak we Francji, Włoszech, Niemczech nie zdołano zniwelować dzielnicowych różnic kulturalnych mimo z dawna uzyskanej jedności narodowej i sprężystej administracji centralnej, że nawet przeciwnie, n. p. w Niemczech, podtrzymuje się zwyczaje czy poglądy dzielnicowe, wyzyskując je jako źródło potęgi państwowej.

Politycznie wyróżnia nas od innych dzielnic współczynnik rozstrzygający, że mianowicie niedalej jak o 10 mil stąd, rozpoczyna swe dzierżawy sąsiad, który nie uznaje granic ustalonych Traktatem Wersalskim, jakoby wymuszonych

i niesprawiedliwych i który mniema, że granice te należałoby w tej czy innej formie zmienić. O ten zachodni wał graniczny walka wre odwieczna; wytworzyła ona zaostrzoną społeczeństwa wielkopolkiego czujność na niebezpieczeństwo idące z zachodu, co zwykle indziej nazywa się wybujałem nacjonalizmem poznańskim.

Sądzimy, że każde państwo, a tem więcej państwo tak młode, jakiem jest Rzeczypospolita Polska, winno być zadowolone z takiej samorzutnej straży kresowej, gotowej poświęcić krew dla obrony ziemi, odziedziczonej po ojcach i dziadach. Poczucie narodowościowe trwa u nas wciąż silnie napięte; to też wpływy międzynarodowe znajdują u nas mniejszy posłuch, niż gdzieindziej.

Społecznie różnimy się od innych tą bijącą w oczy każdemu przybyszowi prawdą, że równowaga sił społecznych jest u nas najwięcej zbliżoną do doskonałości. Jesteśmy społecznością niesłychanie zwartą i bardzo zniwelowaną; najmniej u nas bogaczy i najmniej żebraków. Życie społeczne ogarnęło najszersze warstwy ludności; nie mamy analfabetów, mamy tylko myślących obywateli z pełnem poczuciem swoich

praw i obowiązków. To też przepojeni jesteśmy głęboką wiarą, że państwo polskie będzie tem potężniejsze, im silniej będzie oparte na zbiorowej woli całego społeczeństwa.

Każdą władzę powołaną zaufaniem większości społeczeństwa, uznajemy i szanujemy w pełni, a żal nam tylko, że w młodej naszej państwowości nie dojrzało jeszcze dostatecznie przeświadczenie, że do istotnych cech każdej władzy należy jej trwałość. Za często niestety zmijaliśmy ją, przyznając się tem samem do ciągłych przy wyborze jej omyłek.

Jeśli pozwoliłem sobie na wypowiedzenie ogólniejszych uwag o umysłowości społeczeństwa wielkopolskiego nie wkraczając w dziedzinę bieżących różnic politycznych, to tylko po to, aby Tobie Dostojny Panie Prezydencie wykazać, że obejmując stolicę Zachodniej Polski, możesz się w naszem środowisku czuć dobrze i bezpiecznie. Byliśmy i jesteśmy obrońcami jedności i całości Rzeczypospolitej Polskiej najgorętszemi. Bronić będziemy w razie potrzeby granic Jej do ostatniej kropli krwi; gotowi jesteśmy poświęcić wszystko, by przysporzyć Jej blasku i potęgi. Pragniemy stanąć do współpracy pokojowej ze wszystkiemi innemi

ludami europejskiemi, — jako awangarda postępu cywilizacyjnego.

Panie Prezydencie Rzeczypospolitej! Jako najwyższy przedstawiciel narodu polskiego przyjmij zapewnienie czci i miłości, jaką żywimy dla Ciebie i jako pierwszego obywatela i jako męża nauki, którego imię opromienione jest sławą europejską. Chroń nas przed wojną, jako przed nieszczęściem największem, jakieby nas mogło spotkać, chroń nas przed zamieszkami wewnętrznemi, osłabiającemi siły narodu; wiedź nas ku przyszłości szczęśliwej, promiennej!

Niech żyje Pan Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki!

Uwagi

W źródle po dacie w nagłówku następuje zwrot „Najczcigodniejszy Panie Prezydencie Rzeczypospolitej!”, który należy do tekstu przemówienia; pozostawiono go w nagłówku zgodnie ze źródłem (title_printed go zawiera, a kontrola pokrycia go pomija). W spisie treści tytuł kończy się na dacie.

Jak cytować

Cyryl Ratajski, „Przy powitaniu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego w Złotej Sali Ratusza” (17. 2. 1927 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 162–167; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/33-1927-02-17-przy-powitaniu-pana-prezydenta-rzeczypospolitej-ignacego/.

Wszystkie mowy · Czytelnia