Przy powitaniu Sokołów przybyłych z Ameryki
W druku: PRZY POWITANIU SOKOŁÓW PRZYBYŁYCH Z AMERYKI. PRZED RATUSZEM 2. VIII. 1925 ROKU.
- Data
- 2 sierpnia 1925
- Miejsce
- Poznań, przed ratuszem
- Okazja
- Powitanie drużyn Sokołów polonijnych z Ameryki
- Strony
- s. 99–103 · skan (s. 112–116 pliku)
- Język
- polski
Kontekst
Drużyna Sokołów i Sokolic ze Związku Sokołów Polskich w Ameryce zwiedzała Polskę w sierpniu 1925 r., odwiedzając m.in. Katowice, Kraków, Zakopane, Poznań i Warszawę. W Poznaniu powitanie poprzedziło nabożeństwo; na Starym Rynku zebrali się przedstawiciele władz, gen. Kazimierz Sosnkowski i delegacje organizacji, a goście złożyli wieniec z napisem „Bohaterom ziemi wielkopolskiej sokoli amerykańscy”. Po południu odbył się pokaz gimnastyczny na boisku poznańskiego Sokoła.
Źródła kontekstu (2)
O czym mówi
Ratajski wita gości jako braci i siostry w prastarej stolicy Wielkopolski i przypomina historię miasta. Podkreśla zasługi Polaków amerykańskich dla odzyskania niepodległości: Związku Narodowego Polskiego, ochotników w armii we Francji, pomocy finansowej i opieki nad dziećmi polskimi. Wymienia też prezydenta Wilsona. Wyraża wdzięczność, której nie da się spłacić, i zapowiada przekazanie jej potomnym. Wzywa zebranych do okrzyku „Czołem!”.
Osoby: Bolesław Chrobry, Woodrow Wilson, Skrzyński (minister spraw zagranicznych)
Tekst mowy
Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.
Rodacy!
Imieniem stołecznego miasta Poznania witam Was, przemili ziomkowie, z głębi serca wzruszonego szczęściem i radością, dziękując Wam szczerze, żeście z poza dalekiego oceanu przybyli do nas, aby na własne oczy ujrzeć Macierz swą, dotknąć stopami świętej jej ziemi i podać nam spracowaną dłoń do braterskiego uścisku.
Witam Was, jako braci i siostry, boście nasi z krwi i kości!
Witam Was w prastarej stolicy Wielkopolski, u grobu Bolesława Chrobrego, którego pamięć czci w tym roku kraj cały, u kolebki narodu, skąd myśl państwowa przed dziewięciu wiekami rozeszła się po wszech ziemiach lechickich, dając podstawę państwu, którego bezprzykładnego odrodzenia i niezwykłego w dziejach
świata rozwoju ku potędze mocarstwowej żywymi jesteśmy świadkami.
Witam Was, kochani rodacy, przed tym wspaniałym naszym ratuszem, Łokietkowych sięgający czasów. Patrzy na nas ze szczytu nasz orzeł, dumne znamię bohaterskiego przetrwania mimo wielkiego ucisku narodowego i raduje się z nami szczęściem odzyskanej wolności, widząc zjednoczone plemię polskie i patrząc, jak do tego wspólnego pnia garną się tłumnie z za oceanów przybyłe polskie drużyny Sokołów i Sokolic.
Witam Was w mieście, które przez 120 lat znosiło jarzmo niewoli pruskiej, a mimo to oparło się wpływom germanizacyjnym i okazało tyle hartu ducha narodowego i zasoby siły żywotnej tak wielkie, że dzisiaj jest w Polsce miastem najwięcej polskiem.
Bądźcie nam pozdrowieni, i jako serdecznie kochani bracia Polacy, i jako wolni obywatele wolnych Stanów Zjednoczonych Ameryki, dla której to wielkiej, szlachetnej, sławnej Rzeczypospolitej żywimy cześć, miłość i wdzięczność bezgraniczną.
Wiemy, że hasło Niepodległej Polski podniósł już przed 45 laty jawnie i wyraźnie jako
swoją »magna charta« Związek Narodowy Polski w Stanach Zjednoczonych. Wiadomo powszechnie, że w czasie wielkiej wojny ustalił jako warunek pokoju zjednoczoną i niepodległą Polskę z wolnym dostępem do morza mądry i sprawiedliwy Wasz Prezydent Wilson, którego imię będą wymawiać ze czcią i miłością wszystkie pokolenia polskie.
Świadomi jesteśmy w pełni tego, w jak wielkiej mierze przyczynili się Polacy amerykańscy, a szczególnie Wasze drużyny Sokole, do Zmartwychwstania Polski, wysyłając najlepszych synów jako ochotników na pola bitwy we Francji, tworząc zaczątki armji polskiej, dającej nam podstawy do zaciągnięcia się pod sztandary narodów zwycięskich.
Byliśmy świadkami, jak po ukończeniu wojny światowej płynęły ciężko zapracowane pieniądze wychodztwa amerykańskiego do kraju na budowę państwa polskiego, a wreszcie patrzyliśmy na to, jak obywatele Stanów Zjednoczonych prześcigali się, aby ulżyć niedoli powojennej i zagoić rany, zadane społeczeństwu polskiemu, roztaczając szczególną opiekę nad dzieckiem polskiem.
Wiemy to wszystko, i mamy dla rodaków
naszych z Ameryki wdzięczność niewygasłą, którą trudno przyoblec w słowa, a którą w głębi serc naszych przechowujemy i którą oddamy w spuściźnie potomstwu naszemu.
Zaiste: dług wdzięczności wobec rodaków naszych z Ameryki jest zbyt wielki, aby marzyć mogło o uiszczeniu go nasze pokolenie. Potomnym przekażemy, ażeby pamiętali zawsze o tem, że Polska powstała i ugruntowała swoją moc krwią i mieniem obywateli Ameryki, i że Im właśnie w niezwykłej mierze zawdzięcza Odrodzenie i Potęgę.
Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, pomny na niezmierne zasługi wielkiej szlachetnej Rzeczypospolitej amerykańskiej, składa w tych dniach hołd narodowi amerykańskiemu przez swego przedstawiciela P. Ministra Spraw Zagranicznych Skrzyńskiego, wyrażając mu imieniem narodu polskiego słowa czci i wdzięczności! Szczęśliwy jestem, że w tym samym czasie mogę imieniem stolicy Wielkopolski złożyć wyrazy najgłębszej czci i wdzięczności temu odłamowi narodu amerykańskiego, któremu jesteśmy najbliżsi z krwi i ducha. Sokoli amerykańscy, to najszczytniejszy wyraz patrjotyzmu,
to objawienie tężyzny polskiej, to nieskalana obrona godności narodowej!
Wzywam wszystkich tu zgromadzonych obywateli, aby wyrazili Sokołom i Sokolicom amerykańskim hołd, wołając z całej duszy: Czołem!
Jak cytować
Cyryl Ratajski, „Przy powitaniu Sokołów przybyłych z Ameryki” (2. 8. 1925 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 99–103; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/20-1925-08-02-przy-powitaniu-sokolow-przybylych-z-ameryki/.