Roman Dmowski napisał to wspomnienie do numeru poznańskiego pisma młodzieży, poświęconego Janowi Ludwikowi Popławskiemu w piętnastą rocznicę jego śmierci. Nie ma w nim życiorysu ani pochwał. Jest opis przełomu, jaki Popławski sprawił w głowach pokolenia, któremu patriotyzm zastępowała nienawiść do Moskala i Niemca. “Była to niejako psychologja niewolnika, który żyje bądź uległością swemu panu, bądź buntem przeciw niemu”, pisze Dmowski. To Popławski nauczył naród pod zaborami myśleć pozytywnie, odważnie, o zjednoczonej, wolnej Polsce.
Dla nas jedno zdanie waży szczególnie: Popławski „o stosunkach zaboru pruskiego umiał myśleć, jak Poznańczyk”.
„Poznanie myśli Popławskiego, jego poglądów na Polskę i na zadania polityki polskiej jest jednym z koniecznych warunków zrozumienia, czem jest dzisiejsza Polska” - te słowa są równie aktualne w 2026 roku, jak i były 1923. Dziś ciężko nie odnieść wrażenia, że jako społeczeństwo cofnęliśmy się do mrocznych czasów, o których pisze Dmowski. Tylko kto będzie Popławskim naszego pokolenia? Póki co będziemy systematycznie przybliżać jego myśl i postać.
Wielką mi radość sprawia zainteresowanie się dzisiejszego pokolenia młodzieży człowiekiem, który acz zeszedł do grobu przed piętnastu laty, przez wpływ jaki w ciągu swego życia wywarł, stoi w pierwszym szeregu twórców dzisiejszej Polski. Poznanie myśli Popławskiego, jego poglądów na Polskę i na zadania polityki polskiej jest jednym z koniecznych warunków zrozumienia, czem jest dzisiejsza Polska, co doprowadziło do jej odbudowania i co dało jej granice obecne.
Zabierając głos w organie młodzieży, w numerze poświęconym Popławskiemu w rocznicę jego śmierci, sądzę, że najlepiej uczynię, gdy oświetlę jego znaczenie dla tego pokolenia młodzieży, do którego sam należałem.
Wyszliśmy ze szkoły rosyjskiej w Polsce w najgorszym jej okresie, w okresie kiedy system Apuchtinowski doszedł swego najwyższego napięcia. Nasze uczucie narodowe wyrażało się wskutek tego w postaci przedewszystkiem negatywnej, w nienawiści naszych prześladowców, we wstręcie do wszystkiego co rosyjskie. Była to, jak określił Żeromski w jednym ze swych wcześniejszych utworów, „choroba na Moskala“. W gimnazjum zaprawialiśmy się w walce z moskiewszczyzną. Tę walkę musieliśmy prowadzić dalej na uniwersytecie i to przeciw swoim. Część młodzieży uległa była silnemu wpływowi rosyjskiemu. Mieliśmy wśród naszych kolegów odłam socjalistyczny, który głosił walkę przeciw rządowi, ale jednocześnie usiłował torować drogi kulturze rosyjskiej w Polsce. Młodzież tego odłamu nie uznawała prawie niczego co polskie, wyrażała pogardę dla przeszłości narodu, odmawiała wszelkiej wartości piśmiennictwu polskiemu, czytała prawie wyłącznie rzeczy rosyjskie, na zebraniach studenckich śpiewała rosyjskie pieśni. Wzmocniona przez młodzież żydowską szła ona z furją do ataku na wszystko, co było przedmiotem naszej czci i przywiązania. Walka z tą nową postacią niebezpieczeństwa rosyjskiego jeszcze wzmacniała negatywny charakter naszego patrjotyzmu.
Groziło nam, że jednostronne ześrodkowanie myśli na niebezpieczeństwie rosyjskiem zasłoni nam sprawę polską, że politycznie będziemy więcej antymoskalami, niż Polakami. W tym kierunku działał też wpływ starszego pokolenia, którego cała myśl polityczna u nas, w zaborze rosyjskim ześrodkowała się była na stosunku do rządu rosyjskiego i do Rosjan. Stawialiśmy pierwsze kroki w życiu w okresie smutnego upadku myśli politycznej polskiej. Sprawa polska, jako całość nie istniała: myśl społeczeństwa polskiego w każdym z zaborów zajmowała się tylko stosunkiem do danego państwa i do panującego narodu. Była to niejako psychologja niewolnika, który żyje bądź uległością swemu panu, bądź buntem przeciw niemu.
Powstała wprawdzie w owym czasie założona przez Zygmunta Balickiego organizacja młodzieży, dążąca do skupienia młodzieży całej Polski, wszystkich jej dzielnic, organizacja, która ogromną odegrała rolę w przygotowaniu gruntu pod odrodzenie polityki polskiej. Z początku wszakże dla nas, do niej należących, jedność Polski była oderwaną zasadą, artykułem wiary — konkretnemu jej pojęciu przeszkadzał przedewszystkiem brak wiedzy o Polsce. Prawdziwy przełom w naszej myśli dokonał się dopiero na skutek zbliżenia się z Popławskim.
W ciągu całego swego życia nie spotkałem człowieka, któryby tyle co on o Polsce wiedział i tyle o niej myślał. Uderzająca była wszechstronność tej jego wiedzy, wiedzy niesłychanie żywej, dzięki bogactwu wyobraźni pozwalającej mu mieć przed oczyma wypukły obraz całej Polski, jej życia kulturalnego i moralnego, gospodarczego i politycznego. Wszystkie części tego obrazu były mu jednakowo blizkie, to co go bezpośrednio dotykało, jako mieszkańca Królestwa, nie psuło mu perspektywy na całość położenia Polski: o stosunkach zaboru pruskiego umiał myśleć, jak Poznańczyk, o galicyjskich — jak mieszkaniec Lwowa lub Krakowa. Na niebezpieczeństwo niemieckie patrzył z tem samem uczuciem, co na rosyjskie.
Jego myśl o Polsce nie była reakcją na ucisk, jak przeważnie u ludzi jego pokolenia. Wypływała ona z głębokiej świadomości narodowej, z silnego uczucia polskiego, z żywego związku z przeszłością. W szukaniu dróg ku przyszłości nie wystarczała mu i nie pierwsze miejsce zajmowała myśl o wyzwoleniu się z pod ucisku: myślał o przyszłości narodu pozytywnie, zastanawiał się nad możliwością odbudowania Polski wielkiej, mającej znaczenie w świecie. O ile z niesłychaną trzeźwością patrzył na stosunki współczesne w Polsce, w marzeniach o przyszłości czasami ponosiła go fantazja, ale była to fantazja twórcza, zapładniająca dusze otoczenia, wydobywająca je z atmosfery panującego w Polsce skarłowacenia myśli. I ta fantazja okazała się bliższą nadchodzącej rzeczywistości, niż to co powszechnie za trzeźwość, za realizm uważano.
Łatwo zrozumieć, czem był dla młodszych od niego o lat dziesięć wpływ tego człowieka. Był on pierwszym w tych nowych czasach, który uczył ludzi myśleć o Polsce całej, myśleć po polsku, a nie po antyrosyjsku, czy antyniemiecku. W tej myśli stosunek do wrogów wynikał nie z bólu, jaki sprawiało ich prześladowanie, ale ze zrozumienia ich roli, jako przeszkody do wielkiej przyszłości polskiej. Tylko taka myśl mogła wydać czyn płodny, do tej przyszłości prowadzący.
Roman Dmowski.
Źródło: „Jan Ludwik Popławski (W piętnastą rocznicę zgonu)”, Dwutygodnik Młodzieży “Akademik”, Poznań 1923, s. 7–9.

