Na powitanie II Zjazdu Geografów i Etnografów Słowiańskich
W druku: NA POWITANIE II. ZJAZDU GEOGRAFÓW I ETNOGRAFÓW SŁOWIAŃSKICH. AULA UNIWERSYTETU. 3. VI. 1927 ROKU.
- Data
- 3 czerwca 1927
- Miejsce
- Poznań, aula Uniwersytetu
- Okazja
- Powitanie II Zjazdu Geografów i Etnografów Słowiańskich
- Strony
- s. 179–182 · skan (s. 192–195 pliku)
- Język
- polski
Kontekst
II Zjazd Geografów i Etnografów Słowiańskich odbywał się w Polsce w dniach 2–12 czerwca 1927 r. i obejmował Katowice (2 czerwca), Poznań (3 czerwca), wycieczkę na Pobrzeże polskie, Warszawę, Wilno, Lwów, Zakopane i Kraków, gdzie obrady zamknięto. Uczestniczyło około 200 delegatów ze wszystkich państw słowiańskich (najliczniejsi byli Polacy) oraz goście z Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i USA; wszyscy mieszkali w wagonach sypialnych na czas podróży. Poznański etap przypadł na 3 czerwca, kiedy zjazd powitano w auli Uniwersytetu.
Źródła kontekstu (1)
O czym mówi
Ratajski wita uczonych słowiańskich jako braci i zapewnia o sympatii mieszkańców do narodów słowiańskich. Przypomina 125 lat ucisku pruskiego i rolę Poznania jako strażnicy Zachodniej Słowiańszczyzny. Uważa, że rozbrojenie militarne powinno być poprzedzone rozbrojeniem dusz, i opowiada się za zbliżeniem narodów słowiańskich. Podkreśla przewagę liczebną Słowian w Europie i ich odpowiedzialność za jej kulturę.
Tekst mowy
Pisownia i interpunkcja oryginału (wyd. 1929). Numery stron druku na marginesie można podać w przypisie. Transkrypcja maszynowa porównana ze skanem, jeszcze nie w całości sprawdzona przez człowieka.
Jako prezydent miasta Poznania witam szanownych uczestników II. Zjazdu geografów i etnografów słowiańskich słowem serdecznego pozdrowienia i wyrazem szczerej wdzięczności, że Czcigodni Panowie raczyli w naukowej swej podróży po Polsce zawitać także do prastarego grodu naszego.
Cieszymy się niewymownie, że mamy zaszczyt choć na dzień jeden powitać u siebie tak liczne i doborowe grono uczonych słowiańskich, a przemiłych nam, z krwi i ducha, braci. Ludność miasta naszego odnosi się do pobratymców swoich z gorącem uczuciem najżywszej sympatji, odczuwając instynktownie w bratnich narodach słowiańskich naturalnych swych sprzymierzeńców i przyjaciół. Przebywszy stodwudziestopięcioletni ucisk panowania pruskiego, umiemy w pełni ocenić dobrodziejstwa wolności i niepodległości własnej swojej ojczyzny, umiemy
też uszanować niezawisłość polityczną innych narodów, szczególniej tych, które przez długie lata były na równi z nami ciemiężone przez narody zdobywcze. Spełniając od tysiąca lat rolę strażnicy Zachodniej Słowiańszczyzny przed zalewem obcoplemiennym, możemy dzisiaj z dumą stwierdzić, żeśmy z tej ciężkiej walki dziejowej wyszli ostatecznie zwycięsko, stając się miastem w Polsce najbardziej polskiem, a na ziemiach słowiańskich najbardziej słowiańskiem. Długowiekowa walka rasowa, językowa i polityczna wyżłobiła w charakterze naszym głębokie poczucie narodowe, przyjmujące z niedowierzaniem nowinki o rozbrojeniu narodów. A choć pragniemy może nawet i goręcej niż inne narody zapanowania rzetelnego pokoju pomiędzy ludami Europy, przecież sądzimy, że rozbrojenie militarne winno być poprzedzone przez rozbrojenie dusz i serc ludzkich. Należy wpierw złagodzić wzajemne rekryminacje, nienawistną zawiść, chęć panoszenia się, pożądliwość cudzej własności: przywary i ułomności ludzkie, których spostrzegamy dzisiaj jeszcze zbyt dużo, ażeby uśpić czujność naszą pewnością pokoju europejskiego. Naród polski chętnie i szczerze współdziała we wszystkich poczynaniach rządów,
parlamentów, kongresów zmierzających do wydajniejszego współżycia ludów i uszlachetnienia wzajemnego ich do siebie stosunku. Uważamy jednak, że usiłowania te będą skuteczniejsze, o ile rozpoczną się od zbliżenia tych komórek, które konstrukcją psychiczną są bardziej sobie pokrewne, to jest od zbliżenia i zcalenia narodów słowiańskich, jako duchowo najbardziej rozbrojonych. Wiąże nas dużo analogji historycznych, zaprawieni jesteśmy goryczą niewoli, zaliczamy się do grupy narodów w rodzinie europejskiej najmłodszej i najbardziej rozrodczej. Już dzisiaj stanowią Słowianie przewagę liczebną w Europie; za lat pięćdziesiąt będą stanowili trzy czwarte jej ludności; w ich więc rękach spoczywa przyszłość kultury europejskiej, oni przejąć muszą odpowiedzialność dziejową za przyszłe jej losy, zadając kłam legendzie o bezpłodności słowiańskiej.
Dostojni Panowie! Pierwszy w Polsce zjazd uczonych krajoznawców słowiańskich niechaj będzie owocnym wysiłkiem w zgodnym wyścigu ludów słowiańskich na drodze do potęgi ich i sławy. Bracia Słowianie, bądźcie nam w starym, prasłowiańskim grodzie naszym pozdrowieni jak najserdeczniej! Witajcie nam jako błyszczące świeczniki nauki, jako pilni i dzielni
druhowie pracy, jako mili, dobrzy przyjaciele i drodzy krewniacy, zewsząd przybyli na wielkie święto rodziny słowiańskiej.
Cześć Wam i sława!
Jak cytować
Cyryl Ratajski, „Na powitanie II Zjazdu Geografów i Etnografów Słowiańskich” (3. 6. 1927 r.), w: tenże, Mowy 1922–1928, Poznań 1929, s. 179–182; tekst cyfrowy: https://kuryerpoznanski.pl/bibliografia/ratajski-mowy-1922-1928/37-1927-06-03-na-powitanie-ii-zjazdu-geografow-i-etnografow-slowianskich/.